Czosnek niedźwiedzi w lasku w Jazowsku

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 

 /prima aprilis/

    Niespodziewany wysyp czosnku niedźwiedziego nad rzeką.  W ostatnich dniach w lasku w Jazowsku przy ścieżce rowerowej, obok najstarszej topoli zaobserwowano coś, czego nikt się tu nie spodziewał — dziesiątki młodych liści czosnku niedźwiedziego pojawiły się niemal z dnia na dzień. Jeszcze tydzień temu teren wyglądał jak typowy, wczesnowiosenny las — wilgotna ściółka, opadłe liście i cisza. Dziś jednak zielone listki przebijają się przez ziemię, tworząc nietypowy, choć jeszcze dość rzadki kobierzec.

„To nie jest typowe zjawisko” O komentarz poprosiliśmy lokalnego przyrodnika, dr. Marka Zielińskiego. — Czosnek niedźwiedzi zwykle występuje w większych, zwartych skupiskach i raczej w określonych siedliskach. To, co widzimy tutaj, jest dość nietypowe — rośliny są rozproszone i pojawiły się nagle — wyjaśnia ekspert. Jak dodaje, przyczyn może być kilka: zmiany klimatyczne i łagodniejsza zima, przeniesienie nasion przez zwierzęta lub wodę, a nawet… działalność człowieka. — Nie wykluczam, że ktoś mógł nieświadomie „pomóc” naturze, wysypując resztki roślin lub nasiona — dodaje z uśmiechem. Uwaga na zbieranie! Choć widok kusi miłośników kuchni, eksperci apelują o rozsądek. czosnek niedźwiedzi w Polsce objęty jest częściową ochroną, co oznacza, że jego zrywanie w naturalnych miejscach występowania może być ograniczone lub nawet zabronione. — Zbieranie roślin „na dziko” może skończyć się mandatem większym niż koszt niejednego słoika pesto — ostrzega dr Zieliński. Mieszkańcy już planują… ale ostrożnie — Jak to czosnek niedźwiedzi, to będzie pesto! — żartuje pan Marcin, spacerowicz spotkany na miejscu, po czym szybko dodaje: — Ale tylko jak wolno!